środa, 17 grudnia 2014

05. To życie jest wypełnione bólem



Nienawiść.
Uczucie powodujące wiele zniszczeń w naszym życiu.
Co je rozpoczyna? Poczucie zagrożenia? Zazdrość? A może krzywda, którą ktoś nam wyrządził? Nie ma jednego, jedynego powodu, dla którego obdarzamy kogoś właśnie tym uczuciem. Ale czy zawsze nasza nienawiść jest prawdziwa? Może tylko sobie ją wmawiamy, a tak naprawdę bardzo nam zależy na tej osobie?
Mając w swoim sercu nienawiść, jesteśmy źli. Dlaczego?
Bo to negatywne uczucie. Pragniemy złego losu dla drugiego człowieka. Jesteśmy w stanie wyrządzić komuś krzywdę.
Nienawiść nigdy nie zwiastuje niczego dobrego.
~*~
Cicho, ciemno i ponuro. Zamknął za sobą drzwi i przekręcił zamek. Dopiero teraz tak naprawdę mógł odetchnąć z ulgą i zaczerpnąć powietrza pełną piersią. Wydawało mu się, że zrobił to już w samolocie, ale jednak zdawał sobie sprawę z tego, że jest inaczej. Nawet podczas podróży, gdzieś w zakamarkach jego umysłu czaił się niepokój, że coś pójdzie nie tak i że jego plany pójdą się pierdolić.
Jednak miał szczęście.
Udało mu się.
Teraz zaczynał nowe życie.
Wyjął z czarnego plecaka Nike małe, prostokątne pudełko z nowym telefonem komórkowym zakupionym tutaj, w Meksyku. Daleko od jego rodzinnego miasta, ale przynajmniej bezpiecznie. Wyjął aparat z pudełka i włożył do niego nową kartę kupioną w kiosku niedaleko jego nowego mieszkania.
Zmiana telefonu i numeru nie była dla niego czymś dziwnym. Robił to dość często dla zachowania bezpieczeństwa jak i prywatności. Jednak w tym przypadku było to raczej koniecznością. Jeśli naprawdę popełnił błąd... nie chciał nawet myśleć o tym, co mógłby mu zrobić jego ostatni zleceniodawca.
Rozpakował ubrania do dużej, dębowej szafy stojącej w sypialni. Planował sobie założyć następnego dnia konto w banku, znaleźć nudną pracę, w której będzie narzekał na niską wypłatę. Będzie miał życie takie same jak wszyscy normalni ludzie. Może nawet znajdzie kobietę, z którą założy szczęśliwą rodzinę i która urodzi mu dzieci? Kto to wie. Daleko wybiegał w przyszłość, ale czy ktoś mógł mu tego zabronić? Dobrze jest mieć nieco zaplanowanego życia.
Wcisnął mały przycisk i ekran telefonu się rozświetlił. Zobaczył powitalny napis, potem przeszedł przez konfigurację.
Nie miał pojęcia, jak wyglądało będzie życie bez płatnych zleceń, bez zabijania. Lubił słuchać jak ludzie krzyczą, nie mogąc wytrzymać z bólu. Z fascynacją łamał im wszystkie kości. I nigdy nie okazywał litości.
Miał tylko jedną zasadę. Nie robił krzywdy dzieciom.
~*~
Uruchomił telefon Megan. Bateria była naładowana do połowy. No tak, był wyłączony od dnia jej zaginięcia, więc nic dziwnego, że bateria nadal trzymała. Przywitało go zdjęcie uśmiechniętej dziewczyny, które widział już w jej pokoju, bo było przyczepione do tablicy korkowej umocowanej nad biurkiem. Nastolatka siedziała na łóżku trzymając gitarę.
Chciał odblokować ekran, ale musiał podać kod. Ani trochę go to nie zdziwiło. Każdy zakłada takie zabezpieczenia, aby chronić swoją prywatność. Coś o tym wiedział. Żeby odblokować jego telefon, trzeba było podać kombinację ośmiu cyfr.
Na szczęście znał kogoś, kto mógł mu pomóc z odblokowaniem telefonu. Odłożył urządzenie i wcisnął guzik interkomu.
– Stacy, chodź do mojego gabinetu – powiedział stanowczo, położył łokcie na biurku i przycisnął złączone palce do ust.
Jego asystentka wkroczyła do gabinetu z niezwykłą gracją, której mogłaby pozazdrościć niejedna przedstawicielka płci pięknej. Od kobiety emanowała niezwykła pewność siebie.
– O co chodzi, szefie? – zapytała, siadając naprzeciw niego na beżowym, skórzanym fotelu. Założyła jedną nogę na drugą, przeczesując rude włosy.
– Potrzebuję twojej pomocy. – Podsunął jej telefon. Wzięła go w dłoń, unosząc wyregulowaną brew.
– Kupujesz swojemu synowi telefon i nie wiesz, czy taki jest odpowiedni? Radziłabym ci tylko kolor zmienić. – Uśmiechnęła się drwiąco.
– Zanim kupię Ian'owi telefon, minie trochę czasu. Jest dzieckiem. Nie chcę, aby interesował się telefonami zamiast zabawkami. A co do pomocy... Wiem, że masz taki sam telefon. Musisz uzyskać dla mnie dostęp do niego. Ma hasło.
– Ciesz się, że akurat ja jestem twoją sekretarką i znam się na takich sprawach – prychnęła z uśmiechem, przekrzywiając głowę. Obdarzyła go intensywnym spojrzeniem. – Co z tą dziewczyną, którą znaleźliście z Ian'em w zaułku?
Wzruszył ramionami, kręcąc głową.
– Nie wiem. Jest nieprzytomna – powiedział jej mniej więcej to samo, co usłyszał wcześniej od lekarza.
– Cholera... Nie jest dobrze. – Przygryzła pełną wargę. – Dzwoniłam do różnych posterunków. Oczywiście nie było to łatwe, ale mam znajomości. Nikt nie zgłosił zaginięcia dziewczyny, której opis pasowałby do laski ze szpitala.
– A miałem cię o to poprosić. – Uśmiechnął się delikatnie. – Włam mi się do tego telefonu, a dostaniesz podwyżkę.
Zaczęła się podnosić.
– Przewiduję twoje prośby, Cullen. I zrobiłabym to nawet bez podwyżki, ale dzięki za twoją rozrzutność. Za pół godziny możesz odebrać to cacko. – Zaśmiała się i opuściła pomieszczenie.
Nie minęło jednak pięć minut, a Stacy ponownie weszła do jego gabinetu. Uniósł brwi.
– Co jest?
– Już wiem, czemu nic nie znalazłam, kiedy chciałam sprawdzić wiadomości tej dziewczyny. – Położyła na jego biurku coś białego i prostokątnego z jednym ukośnym rogiem. – Nasza zaginiona miała drugi numer. Wiesz, tak teraz myślę...
– O czym? – Oderwał wzrok od karty SIM i skupił go na Stacy.
– Chłopcy lubią się chwalić swoimi podbojami. – Poprawiła bluzkę i włosy. – Niezła ze mnie laska, co?
– I skromna. – Zaśmiał się cicho. – O co chodzi?
– Młody chłopak będzie chciał zaimponować starszej kobiecie. A ja jeszcze pamiętam, jak wykorzystać swoje wdzięki. – Uśmiechnęła się szeroko. – Włamię się do tego telefonu i idę zdobyć jakieś informacje wśród jej kolegów.
– Tylko się nie zapędzaj za bardzo. – Podniósł się z fotela i założył marynarkę. – Przenieś pliki z telefonu na komputer. Dosłownie wszystkie. Wiadomości, połączenia. Sprawdź bilans drugiej karty. Wszystko wyślij mi mailem. A jak odniesiesz sukcesy z dzieciakami, zadzwoń.
– Oczywiście, szefie. – Mrugnęła i oboje opuścili jego gabinet.
Stacy zajęła swoje stanowisko pracy, a on przywołał windę, myśląc o dziewczynie znajdującej się w szpitalu. Zapewne musiało minąć kilka dni żeby się wybudziła. Zależy od tego, jak silny jest jej organizm. Może nie być na tyle mocny, aby przeżyć.

Rozejrzał się uważnie po zaułku i odsunął jeden z kontenerów. Zrobił dwa kroki i zobaczył dziurę w ścianie. Kucnął i zaczął się rozglądać po ziemi. W końcu znalazł to, po co tutaj przyszedł. Nie pomylił się. Wyjął z kieszeni chusteczkę i wziął kulę, uważając aby nie zostawić na niej swoich odcisków palców. Zmarszczył brwi. Musiał to przesłać na komisariat. Zawinął znalezisko w chusteczkę i schował ją do kieszeni. Oczywiście było tu dość sporo krwi. Pokręcił głową i westchnął. Nie miał bladego pojęcia, jak tej dziewczynie udało się przetrwać.
Doskonale wiedział, jak ciężko jest żyć na ulicy. A już szczególnie, gdy stan zdrowia jest bardzo zły. Kto by pomyślał, że bogaty Edward Cullen był kiedyś biedny i bezdomny? Wiele osób myśli, że miał od samego początku kolorowe życie. Są w błędzie. Był taki okres, w którym jego życie składało się jedynie z szarych kolorów. To są rejony, w które nigdy nie wracał. Jedynie jeśli zbłądzi, postanowił zejść z obranej wcześniej ścieżki.
Wyszedł szybko z zaułka zanim znowu zboczyłby z właściwego kursu. Nie chciał wracać do krainy szarości.
~*~
Ubrał się szybko i wyrzucił zużytą prezerwatywę do kosza na śmieci stojącego przy dębowym biurku. Spojrzał na blondynkę, która leżała na łóżku z błogim wyrazem twarzy. Uśmiechnął się sztucznie. Doprowadził ją do takiego stanu. Szkoda, że ona mu się nie odwdzięczyła tym samym. Nawet porządnie obciągnąć nie umiała. Boże, nigdy więcej jej już nie tknie. Ale przynajmniej mógł ją porządnie zerżnąć, zamiast walić sobie konia pod prysznicem i wysilać swoją wyobraźnię.
Z tą małą dziwką na pewno byłoby mu dobrze mimo tego, że nie była doświadczona ani trochę. Nauczyłby ją wszystkiego. Potrzebował tylko jeszcze trochę czasu. Kilka dni, może tygodni, aż w końcu by mu uległa. Ale ta kurwa zaczęła węszyć. Wszystko szlag trafił, musiał się jej pozbyć, zanim jej ciekawość narobiłaby poważnych szkód w jego życiu.
– Spotkamy się jeszcze? – Blondynka usiadła, zaś kołdra zsunęła się z jej piersi. Patrzył się na nie przez chwilę, a potem jego wzrok znów powędrował do góry, przyglądając się jej twarzy.
– Nie – odparł, zapinając ostatni guzik błękitnej koszuli, po czym opuścił mieszkanie dziewczyny.
Musiał poszukać kolejnej małej suki. Tylko tym razem żadnych świętoszek. Nie miał zamiaru znów się cackać i udawać kogoś, kim w ogóle nie jest. Kwiatki, czułe słówka... Kurwa, po co to komu?!
Wsiadł do swojego samochodu i zerknął na zegarek.

Już czas na spotkanie.
_________________________________________
Witam!
Wiem, notki długo nie było. Znowu. Przepraszam. Szkoła zabiera mi mnóstwo czasu. Nauczyciele wstawiają jedynki... bo tak. Wypisuje sobie wszystkie oceny w notesie. Cały czas. Z angielskiego miałam tylko pozytywne i dowiedziałam się, że mam trzy jedynki. Za co się pytam? Na dodatek przez kolegę, który postanowił się wymądrzać, nauczyciel (a dokładniej to komisarz, lub nadkomisarz. Nie wiem dokładnie), zadał nam dwie prace. Na dwie strony A4. Nie wiedziałam totalnie co mam pisać ;-; Do tego dochodzi mi 1 z matematyki na półrocze jak całej klasie, ale nic dziwnego skoro mój nauczyciel ma 61 lat i mówi o swoich wnukach i o tym, że komputer to głupi sprzęt, bo wszystkich zadań matematycznych nie rozwiąże.
Dobra. Mam nadzieję, że notka się spodobałam. Na pewno się znajdą jakieś błędy, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie : ) Muszę też nadrobić i skomentować kilka blogów, ale muszę najpierw znaleźć czas. Postaram się podczas przerwy świątecznej!


Pozdrawiam,
s.w.e.e.t.n.e.s.s